„Jeśli bocian nie przyleci” – ŚWIĄTECZNY list do Ciebie

Poniższy tekst jest krótkim opisem moich doświadczeń życiowych. Ze wszystkich ciężkich przeżyć i wydarzeń wyciągnęłam jakieś lekcje. Co najważniejsze nauczyłam się pozytywnego podejścia do życia. We wszystkim można znaleźć te dobre strony. Może komuś przyda się coś z tej opowieści. Pamiętajcie, że zawsze służę wsparciem. Dziękuję Wam, że jesteście…:)

              Pamiętam, jakby to było wczoraj, jak pachniała każda pora roku, pamiętam zapach jesiennych liści i jak wyglądały płatki śniegu na bajkowo wymalowanych mrozem oknach. Pamiętam, jak od świtu po zmierzch bawiłam się na dworze, a i tak to zawsze było za mało, bo mama już wołała do domu, a przecież nie skończyłam jeszcze zabawy na trzepaku. Pamiętam, jak smakował chleb z masłem świeżo ubitym przez babcię albo bułka zalana mlekiem. Wspaniałe były te lata dzieciństwa i beztroski… Aż pewnego dnia pojawił się okres. Co pamiętam z tych czasów? Pamiętam zakrwawione prześcieradła. Pamiętam, jak na urodziny dostałam od przyjaciółek podpaski. Kiedy na wyjeździe klasowym w podstawówce, mając miesiączkę, spałam z całą watą pomiędzy nogami i reklamówką zawiązaną jak pampers, żeby tylko nie narobić sobie wstydu i nie pobrudzić pościeli. A potem było już tylko coraz gorzej; operacje, ból nie do zniesienia, niepłodność, brak zrozumienia ze strony lekarzy, bliskich, pracodawców. To tylko kilka zdań, ale w nich zawarte są całe lata cierpienia, a dokładnie 10 lat… Do pewnego pięknego momentu, kiedy to postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Kiedy zaczęłam myśleć o tym, że musi istnieć coś więcej niż tylko hormony i operacje. Kiedy natrafiłam na cytat Alberta Einsteina, że nie można oczekiwać innych rezultatów, robiąc w kółko to samo. I teraz już wiem, że trzeba szukać, próbować i wierzyć, że się uda. Jeśli miałabym wypisać najważniejsze punkty, którymi się kieruje, to byłyby to:

1. Pierwsza zasada życia – nigdy się nie poddawaj.

2. Udaj się do specjalisty od endometriozy, ale takiego prawdziwego (nie do takiego, który w rozpisce leczonych chorób ma: endometrioza, a powie Ci, że to normalne że boli).

3. Czytaj, czytaj, czytaj. Sama dowiaduj się o endometriozie. Jest już wiele książek na ten temat, strony internetowe dedykowane szerzeniu świadomości na temat choroby, grupy wsparcia na których można znaleźć cenne informacje.

4. Wielospecjalistyczna pomoc to klucz do zdrowia. Lekarze i specjaliści, którzy mają holistyczne podejście do zdrowia, to najlepszy wybór.

5. Kochaj siebie. Zadbaj o siebie. Zrób, co w Twojej mocy, żeby poprawić swój komfort fizyczny i psychiczny.

6. Zaprzyjaźnij się lub bądź w stałym kontakcie z inną kobietą, która ma endometriozę. Nikt inny nie zrozumie Cię tak dobrze jak ona.

7. Porozmawiaj z psychoterapeutą. Nikt nie będzie Cię oceniał. To może być jeden z ważniejszych aspektów leczenia.

8. Stopniowo zmieniaj swój styl życia na zdrowszy: odpowiednie odżywianie, sen, ćwiczenia, świeże powietrze.

9. Śmiej się, tak często jak to możliwe. Obracaj się wśród ludzi, którzy będą się śmiać razem z Tobą. Wyeliminuj toksycznych ludzi ze środowiska, w którym się obracasz.

10. Pamiętaj, że przyciągasz to, o czym myślisz. Myśl tylko pozytywnie. Bądź świadoma swoich emocji. Praktykuj codziennie medytację.

11. Zrozum, że to Ty decydujesz o wszystkim, co dotyczy Ciebie – rób to świadomie. Jesteś kowalem swojego losu.

12. Pamiętaj, że nic nie przychodzi łatwo. Będziesz musiała włożyć w siebie dużo pracy. Czasem może Cię to przerastać. Wtedy powróć do punktu nr 1. I pamiętaj, że dasz radę, jeśli tylko w to uwierzysz.

13. Bądź wdzięczna i bądź pomocna innym, to zawsze dodaje skrzydeł.

Stosując się do tych wszystkich punktów odnalazłam swoje drugie dzieciństwo. Cieszę się wszystkim jak małe dziecko. Nadrabiam za te 10 straconych lat. Okazuje się, że zawsze jest nadzieja, że są na świecie ludzie o dobrym sercu, że jest zrozumienie, że są inne rozwiązania, tylko trzeba podążać dobrym szlakiem.

A co z macierzyństwem? Lata starań, testów, badań, wyczekiwań… Nie udało się…
Pewien lekarz napisał kiedyś w odpowiedzi na moje pytanie: ”To cud, że u zdrowego człowieka wszystko działa tak fantastycznie i sprawnie, a że niekiedy się coś psuje… Jeśli nie damy rady sobie z tym poradzić, wówczas pozostaje się pokornie pogodzić i zauważyć, jak wiele innych procesów zachodzi prawidłowo.”
Rok 2020 będzie dla mnie i dla mojego męża bardzo wyjątkowy. Będziemy rodzicami. Tylko takimi, do których bocian nie przyleci, bo nasza córeczka narodziła się w naszych sercach.

Bardzo serdecznie chciałabym Cię zachęcić do rozważenia adopcji. Wiem jakie mogą być Twoje największe obawy. Pewnie nam jest łatwiej, bo prowadzimy z mężem przedszkole i stąd wiemy, że bylibyśmy w stanie zaadoptować każde jedno dziecko, które jest pod naszą opieką. Pamiętasz cytat z „Małego Księcia”? – „Stajesz się odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. Miłość może przyjść wcześniej albo później, ale to uczucie na pewno w Tobie zaiskrzy. Może to będzie ten moment, kiedy Twoje zaadoptowane dziecko powie do Ciebie „mama”, albo kiedy przybiegnie i mocno Cię przytuli, a może kiedy dostrzeżesz w jego oczach olbrzymią radość, bo ofiarowałaś mu szansę na to, żeby było szczęśliwe.

                            Pamiętaj, początki nigdy nie są łatwe, ale cały wysiłek i Twoja dobroć zostaną Ci wynagrodzone.
W te Święta i na cały Nowy Rok życzę Ci, Kochana, chwili zadumy. Pomyśl, jakie zmiany mogłabyś wprowadzić, żeby żyć lepiej. Wypisz wszystkie postanowienia i tu życzę Ci wytrwałości i sił do ich realizacji. Bądź zdrowa i bądź szczęśliwa. Wierzę w Ciebie!

Donata Sobania-Byczkowska (Endometrioza-Antidotum)

(„Jeśli bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci”, A. Frączek – inspiracja do tytułu mojego listu do Was. Polecam książeczkę przyszłym rodzicom adopcyjnym i ich dzieciom:))